Dzień 11 – Niesamowity dzień w Nokii

   Dzień 11
Poniedziałek, 23 lipca 2018 roku
Niesamowity dzień w Nokii

Przez noc z naszego baku uciekł ponad litr paliwa. Cały czas powolutku kapało. Zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy do Nokii, gdzie byliśmy umówieni z Paavo, który miał nam pomóc.

Paavo przyjął nas w swoim hobbystycznym warsztacie, w którym wraz ze znajomymi dłubie wieczorami przy autach. W środku stały dwa stare garbusy, nad którymi właśnie pracowali, a przed warsztatem stała VW T2 sprowadzona z Australii! Wjechaliśmy Lapidusem do środka, Paavo pod niego zajrzał i postawił diagnozę, której domyśliliśmy się już dzień wcześniej – trzeba odkręcić zbiornik z paliwem, aby zlokalizować przyczynę wycieku. Aby to zrobić trzeba było najpierw zlać całe paliwo, a my tuż po przyjeździe do Finlandii zatankowaliśmy do pełna – w baku było jeszcze około 40 litrów. Przelanie tego do zbiorników zajęło nam dość sporo czasu…

Gdy czekaliśmy aż całe paliwo spłynie, do warsztatu przyszedł starszy pan, mieszkający tuż obok. Jego angielski był zaskakująco dobry. Opowiadał nam, że w latach 90-tych, kiedy mieszkał w Szwecji to jeździł z pomocą humanitarną na Ukrainę i przejeżdżał m.in. Przez Bydgoszcz! Opowiadaliśmy mu dużo o Polsce, a on nam o Finlandii. Nie mógł nam uwierzyć, że w Polsce niektóre osoby zarabiają 500 euro miesięcznie. Był wręcz w szoku i twierdził, że za takie pieniądze nie da się przeżyć, a co dopiero utrzymać rodziny. W Finlandii płaca minimalna to 1800 euro, a średnia to 3800 euro. Sąsiad wraz z Paavo zrobił nam listę rzeczy, które musimy zobaczyć w Tampere.

Sąsiad wrócił do siebie do domu, a po chwili przyjechał Andy – Austriak, znajomy Paavo. Tym co nas najbardziej zachwyciło był pojazd Andy’ego – piękny, zadbany, w idealnym wręcz stanie VW T1. Rzuciliśmy się do oglądania samochodu Andy’ego, a on do oglądania naszego. W międzyczasie całe paliwo skapało z baku i można go było odkręcić. Paavo przy asyście Maxa odkręcił wszystkie dopływy i odpływy paliwa, po czym zdemontował zbiornik. Po wyjęciu go na zewnątrz garażu dość szybko można było namierzyć miejsce wycieku. Ogólnie bak był w kiepskim stanie (po powrocie kupujemy nowy!), a na jednym boku był wyjątkowo mocno zardzewiały. Paavo oczyścił to miejsce sprężonym powietrzem i szczotką do rdzy i wszystko stało się jasne. Była tam jedna większa i kilka mniejszych dziurek i to tędy uciekało nam paliwo.

Paavo wziął specjalny preparat to zaklejania dziur na powierzchniach metalowych, który smarowało się jak farbę. Nałożył kilka warstw i pozostało nam tylko czekać, aż wyschnie. Zrobiła się już pora obiadowa, więc stwierdziliśmy, że wraz z Andym pojedziemy jego VW T1 do pobliskiego supermarketu po kiełbaski na grilla.

Oboje po raz pierwszy w życiu mieliśmy okazję jechać VW T1. To było spełnienie marzeń i niesamowite przeżycie. Jazda tym autem nie przypominała jazdy żadnym innym pojazdem, nawet Lapidusem. Siedzieliśmy w trójkę wraz z Andym na przedniej kanapie. Te samochody nie miały fabrycznie montowanych pasów bezpieczeństwa, więc przy każdym zakręcie jeździliśmy po całej kanapie – to w lewo, to w prawo. Odwiedziliśmy też stację benzynową – w VW T1 nie było licznika paliwa, więc Andy nigdy nie wie, ile dokładnie benzyny ma w baku. Ma mały notesik, w którym zapisuje ile litrów paliwa wlał i ile kilometrów przejechał i na tej podstawie szacuje czy musi już jechać zatankować czy jeszcze nie.

Mimo, że obiad był ubogi to spędzony w tym niezwykłym towarzystwie smakował wyjątkowo. Jedliśmy kiełbaski z grilla i nasze ogórki, które przywieźliśmy jeszcze z Polski. Po posiłku Andy pojechał do domu, a my wraz z Paavo zaczęliśmy z powrotem montować zbiornik. Trwało to jeszcze dłużej niż się spodziewaliśmy, ale w końcu wszystko było na swoim miejscu. Nalaliśmy z powrotem paliwa i na szczęście nic już nie ciekło! Misja zakończona sukcesem!

Paavo nie chciał od nas zapłaty za swój włożony czas, zapłaciliśmy tylko za zużyte materiały. Twierdził, że dłubanie przy autach to jego hobby i że też mógł się czegoś dzisiaj nauczyć. Pożegnaliśmy się dopiero o 19:00, więc spędziliśmy u niego cały dzień. Paavo powiedział nam, że będzie w najbliższy weekend na zlocie aut Volkswagena, na który i my się wybieraliśmy!

Na nocleg wróciliśmy do Tampere, do miejsca, w którym spaliśmy poprzedniego dnia. Pojechaliśmy tylko kawałek dalej, na drugi parking, żeby być jeszcze bliżej jeziora. Spróbowaliśmy się wykąpać w jeziorze, ale po raz kolejny było to ponad nasze możliwości. Jednak patrząc z perspektywy tego, że w zeszłym roku w Finlandii mogliśmy zanurzyć się tylko do kolan to zanurzenie się do pasa powinno się rozpatrywać w kategorii sporego sukcesu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *