Dzień 18 – Hameenlinna

Dzień 18
Poniedziałek, 30 lipca 2018 roku
Hameenlinna

Noc spędziliśmy w naszym sprawdzonym w Tampere miejscu – w okolicy toru wyścigowego dla psów. Tego dnia planowaliśmy rozpocząć bardzo powolną drogę w stronę Helsinek – poprzedniego wieczoru zakupiliśmy bilety na prom Helsinki-Tallin na 8 sierpnia. Zostało nam dziesięć dni w Finlandii, w których planowaliśmy odwiedzić aż sześć miast – Hameenlinnę, Lahti, Kouvolę, Kotkę, Porvoo i Helsinki.

Przedpołudniem wyruszyliśmy w stronę pierwszego z tych miast. Poprzedniego dnia wieczorem napisaliśmy posta na facebook’owej grupie mieszkańców tego miasta, z zapytaniem co polecają nam zwiedzić. O tym mieście widzieliśmy tylko tyle, że w 2017 roku koncert grali tam Guns n Roses. Przed godziną 13-tą wjechaliśmy do miasta mając spis atrakcji, które chcieliśmy obejrzeć. Pierwszą z nich był zamek!

Zamek przypadł nam do gustu, aczkolwiek bardziej nam się podobało w Kalmar. Dużym plusem tego obiektu była mała liczba turystów. Cała budowla była wzniesiona z czerwonej cegły i – z tego co wyczytaliśmy w przewodnikach – została wybudowana w XIII wieku. Zwiedzając zamek przechodziło się przez wiele sal, ale nie było w nich zbyt wiele eksponatów, co sprawiło, że po ponad godzinie ruszaliśmy do kolejnego punktu naszego programu.

Było nim Ahvenisto Activity Park. Malutkie jeziorko w lesie, a obok niego park linowy i basen, na którym w 1952 roku rozgrywano Igrzyska Olimpijskie. Jeziorko było naprawdę skromne, plaża miała może z 200 metrów szerokości, ale okupowały ją tłumy niczym w gdańskim Brzeźnie czy Jelitkowie. My ugotowaliśmy tam obiad i poszliśmy się wykąpać na dzikiej plaży w lesie.

Po godzinie 18-tej wróciliśmy do centrum. Ponownie zostawiliśmy Lapidusa pod zamkiem i udaliśmy się na spacer. Hameenlinna, jak każde fińskie miasto, miała w centrum jezioro, wokół którego skupiało się życie. Centrum nas nie urzekło. Owszem, było ładnie, ale widzieliśmy już wiele takich miast. Natomiast naszą uwagę przykuło to co działo się na płycie głównego placu. Odbywał się tam zlot samochodów – były pojazdy stare, amerykańskie, europejskie i nawet takie z silnikiem na wierzchu!

Jako że w Hameenlinnie nie znaleźliśmy dogodnego miejsca na nocleg, postanowiliśmy udać się w stronę kolejnego miasta – Lahti. Mieliśmy do niego kilkadziesiąt kilometrów, ale chcieliśmy po prostu wyjechać z Hameenlinny i znaleźć jakąś spokojną miejscówkę nad jakimś jeziorem. Udało nam się to zaskakująco szybko. Kilka kilometrów za miastem zjechaliśmy w boczną, leśną dróżkę i jechaliśmy nią tak długo aż dojechaliśmy do jeziora. Dojechaliśmy do miejsca, w którym droga się kończyła. Odchodził od niej zamknięty most, na – jak nam się zdawało – prywatną wyspę. W pobliżu nikogo nie było. Uznaliśmy, że jest to idealne miejsce na spędzenie nocy!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *