Dzień 19 – Basen pod skocznią

Dzień 19
Wtorek, 31 lipca 2018 roku
Basen pod skocznią

Dzień rozpoczęliśmy dość wcześnie i już w południe dojechaliśmy do Lahti. Zaparkowaliśmy Lapidusa pod skoczniami narciarskimi i poszliśmy je zwiedzić. Ku naszemu zdumieniu, okazało się, że u podnóża największej ze skoczni znajduje się basen! Postanowiliśmy na niego pójść, lecz najpierw udaliśmy się do muzeum!

W kompleksie narciarskim w Lahti znajduje się muzeum narciarstwa. Byliśmy jednymi z nielicznych zwiedzających. Z wystawy mogliśmy dowiedzieć się o narciarstwie w Lahti i Finlandii od jego początków w XIX wieku aż do czasów współczesnych. Wśród eksponatów można było znaleźć także polskie akcenty, przypadające na okres Małyszomanii.

Na górnym piętrze znajdowała się wystawa plakatów, poświęcona odbywającym się w tym roku Mistrzostwach Świata w piłce nożnej. Było to ciekawe połączenie, gdyż piłka nożna w Finlandii jest zdecydowanie sportem niszowym. Na sam koniec zostawiliśmy sobie interaktywną część muzeum. Pograliśmy w „hokejrzyki”, czyli grę na wzór popularnych piłkarzyków czy wcieliliśmy się w zawodnika uprawiającego biathlon czy skoki narciarskie.

Z muzeum wyszliśmy po 15-tej, więc postanowiliśmy, że tego dnia nie będziemy jechać do centrum, tylko zostaniemy w okolicy kompleksu narciarskiego. Zrobiliśmy zakupy w pobliskim markecie i wróciliśmy do Lapidusa zrobić obiad.

Przed 18-tą udaliśmy się na basen. Okazało się, że mieliśmy spore szczęście – tego dnia basen był czynny po raz ostatni tego roku. Następnego dnia był on demontowany, a w jego miejsce budowana była scena, na której miały odbywać się koncerty.

Pływanie na basenie z widokiem na skocznię narciarską oraz opalanie się na igielicie było dla nas nowością. Po pewnym czasie wszystkie osoby, które opalały się pod średnią skocznią zostały poproszone o przejście na podnóża dużej skoczni. Chwilę później w miejscu gdzie jeszcze przed momentem leżeli ludzie, trening rozpoczęli skoczkowie narciarscy. Pod dużą skocznią był basen i multum ludzi, a na średniej zawodnicy przygotowywali się do sezonu. Aby dojść na wyciąg krzesełkowy, musieli przejść przez zeskok dużej skoczni, czyli musieli lawirować między ręcznikami i „plażowiczami”. Aczkolwiek nie sprawiali wrażenia, jakby im to przeszkadzało.

Na sam koniec dnia zostawiliśmy sobie saunę. Po raz trzeci w ciągu czterech dni. Tutaj sauna nie była koedukacyjna. Wchodziło się do niej bezpośrednio z szatni. Co ciekawe, na każdej z saun był zakaz wchodzenia w strojach kąpielowych. Ewentualnie można było wejść w ręczniku, na którym się siadało, ale należało być nagim.

Pierwsza ciekawostka naszego (osobnego) pobytu w saunie pochodzi od Dominiki, a więc z sauny damskiej. Wśród wielu nagich kobiet była jedna pani, która szczególnie przykuwała wzrok. Siedziała ona bowiem w saunie z niemowlakiem (na oko 8-10 miesięcznym), którego w tej saunie karmiła piersią.

Druga z ciekawostek pochodzi z sauny męskiej. Wśród wielu nagich mężczyzn pod prysznicem i w saunie pojawił się nagle ojciec z córką (około 4-5 letnią). Również nagą. Nikt z tubylców nie zdawał się widzieć w tym nic nieodpowiedniego.

Po pełnym wrażeń dniu wróciliśmy do Lapidusa i zdecydowaliśmy, że tego dnia już nigdzie się nie ruszamy, tylko śpimy w miejscu, w którym zaparkowaliśmy w południe – pod skoczniami narciarskimi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *