Wstęp – przygotowania do wyjazdu

Pewnego marcowego dnia siedząc na kolejnym nudnym wykładzie Dominika natrafiła gdzieś w internecie na filmik z dziwnego biegu. Mężczyźni biegli przez jakiś tor z przeszkodami, a co najdziwniejsze – każdy z nich miał na plecach kobietę. Bieg odbywał się w Stanach Zjednoczonych, ale po szybkim sprawdzeniu okazało się że taki bieg organizowany jest także na przełomie czerwca i lipca w Finlandii. Co więcej – okazało się, że te zawody są Mistrzostwami Świata w tej konkurencji i noszą dumną nazwę World Wife Carrying Championship. Jeszcze tego samego dnia podjęliśmy decyzję – jedziemy! Co prawda początkowo planowaliśmy w te wakacje jechać na Wyspy Alandzkie, ale możliwość udziału w takim wydarzeniu przekonała nas, by zmienić swoje plany.

Tydzień po tym, jak pierwszy raz usłyszeliśmy o World Wife Carrying Championship byliśmy już zapisani na bieg i mieliśmy kupione bilety na samolot. Nasz wyjazd miał trwać 13 dni. Następnie przyszedł czas, na wymyślenie co jeszcze chcemy robić przez niemal dwa tygodnie w Finlandii oprócz startu w zawodach!

Dzięki przeszukaniu internetu dowiedzieliśmy się o istnieniu Parku Narodowego Oulanka. Znajduje on się w północnej Finlandii, a to, co nas w nim zainteresowało był szlak pieszy Karhunkierros. Od razu przypadł nam do gustu. 82 kilometry w Lapońskiej głuszy, pośród jezior i reniferów. Sam na sam z naturą. Czy może być coś piękniejszego?

Powoli krystalizował się nasz plan i ostatecznie wyglądał on następująco.

Pierwszego dnia planowaliśmy dolecieć z Gdańska do Turku, a stamtąd udać się kolejne 600 kilometrów na północ do Iisalmi. Drugiego dnia planowaliśmy zwiedzić Iisalmi i pokonać 20 kilometrów autostopem do Sonkajarvi. Czwarty dzień wyjazdu był dniem startu w World Wife Carrying Championship. Następnie chcieliśmy dotrzeć 350 km autostopem na północ, przejść w cztery-pięć dni szlak Karhunkierros i stamtąd dostać się do Oulu. Stamtąd mieliśmy kupione bilety na autokar do Turku, skąd mieliśmy samolot do Gdańska.

Pakiety żywieniowe na Karhunkierrosa

Nasz studencki budżet nie był zbyt obfity, więc byliśmy zmuszeni podjąć decyzję, że nasz wyjazd będzie niskokosztowy. W Finlandii (podobnie jak w Norwegii i Szwecji) można rozbić swój namiot praktycznie w każdym publicznym miejscu – wystarczy, że się nikomu nie przeszkadza. Postanowiliśmy to wykorzystać i spędzić wszystkie noce w namiocie, który kosztował 99 zł. Przemieszczać się w Finlandii mieliśmy zamiar na dwa sposoby. Pierwszym z nich był autostop, a drugim OnniBus. OnniBus to fińska wersja PolskiegoBusa. Nam udało kupić się bilety bardzo tanio – w przeliczeniu za jedną osobę zapłaciliśmy ok. 1,75zł za 100 km.

Z Polski zabraliśmy malutką maszynkę wojskową, na której chcieliśmy gotować posiłki w naszym małym garnku. Maszynkę zasilaliśmy spalając paliwo stałe, które oczywiście też znalazło się w naszych plecakach. Zabraliśmy też małe zapasy jedzenia – owsianki, bakalie, kuskus, makaron, batony, ryby w puszce, dżemy czy masło orzechowe.

Trenowaliśmy też bieganie „z żoną na plechach”. Wybraliśmy najbardziej odpowiadającą nam technikę. I z wielkim zniecierpliwieniem wyczekiwaliśmy tego wyjazdu. Aż w końcu nastał ten dzień – 28 czerwca 2017 roku – i wyruszyliśmy na wyprawę, która jak się później okazała – zmieniła nasze życie.

Aby przeczytać czym jest bieg World Wife Carrying Championship zajrzyjcie na naszą stronę buslapidus.pl 3 lutego wieczorem.

OSTATECZNY PLAN WYJAZDU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *