Dzień III – Zagubiona plaża

Dzień III – 30 czerwca 2017 – Zagubiona plaża

Jest to artykuł z cyklu Finlandia 2017, czyli podróży, która zainspirowała nas do zakupu Busa Lapidusa.

Dzień trzeci naszego wyjazdu, stanowił zarazem przeddzień naszych zawodów. Nastawiliśmy się na odpoczynek i poznanie toru.

Fakt, że jesteśmy na wakacjach nie stanowił wymówki by marnować cały dzień. O poranku zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się na zwiedzanie najbliższej okolicy. W Sonkajarvi tak na dobrą sprawę turystycznie nie ma nic. Jest to mała wioska, mieszkają tam zaledwie 4 tysiące osób. Zwiedziliśmy jedyny kościół, który znajdował się w całej miejscowości i udaliśmy się do jedynego muzeum – międzynarodowego muzeum butelek. Okazało się, że akurat przygotowują tam nową wystawę, która będzie otwarta dopiero następnego dnia. Zmieniliśmy nasze plany i zdecydowaliśmy by zajrzeć do tego muzeum następnego dnia po śniadaniu – jeszcze przed zawodami.

W szkole, która była tuż obok stadionu, na którym chwilowo mieszkaliśmy odebraliśmy pakiety startowe. Za 50 euro opłaty wpisowej dostaliśmy dwie koszulki z logo Mistrzostw i numery startowe. Tym co nas zaciekawiło w kwestii organizacyjnej był fakt, że nie musieliśmy niczego podpisywać, a nikt nie weryfikował naszych dokumentów. W Polsce na każdym biegu trzeba podpisać zgodę na przetwarzanie swoich danych (np. na wynikach), swojego wizerunku (na zdjęciach z biegu) oraz oświadczenie o biegu na własną odpowiedzialność (w razie jakiegoś wypadku bądź kontuzji).

Gdy o godzinie 11:00 mieliśmy całą wioskę zwiedzoną wzdłuż i wszerz, zdecydowaliśmy udać się na plażę, która według jednego ze znaków drogowych miała znajdować się 4 km od Sonkajarvi. Kupiwszy uprzednio ćwiartkę arbuza udaliśmy się na plażowanie. Plaża była cudowna! Schowana za drzewami, kawałek od drogi, praktycznie bezludna. Oprócz nas znajdowała się na niej jeszcze tylko jedna para i trójka dzieci. Na plaży prawie nie było piasku, ale była za to równiótko przystrzyżona trawa, pomosty, przebieralnie, toalety, skocznia do skakania do wody, boisko do siatkówki, jezioro z megalodowatą wodą, cisza i spokój. Było tam tak pięknie, że nie mogliśmy wyjść z zachwytu. Czuło się naturę i ciszę. Leżąc ciężko było nie przysnąć.

Po powrocie do namiotu zjedliśmy obiad i po krótkim myciu, praniu i sprzątaniu udaliśmy się na trening na torze. Tego dnia organizatorzy udostępnili tor na pół godziny dla wszystkich zawodników. Mogliśmy zrobić próbę generalną i spróbować pokonać przeszkody. Trening nas nastawił w miarę pozytywnie. Max nie musiał czuć się już jak wariat biegając z dziewczyną na plecach w bydgoskim lesie. Trochę potruchtaliśmy i uznaliśmy, że te przeszkody nie są takie straszne. Z jednym wyjątkiem – basenem. Woda w nim była tak lodowata, że nie byliśmy w stanie do niego wskoczyć. Uznaliśmy, że na zawodach będzie trzeba pójść na żywioł i pokonać basen po raz pierwszy w życiu. Nie uśmiechało nam się marznąć i obawialiśmy się, że nasze buty i ubrania mogą nie wyschnąć do kolejnego dnia.

Po treningu mistrzostwa oficjalnie się rozpoczęły. Na ten wieczór organizatorzy zaplanowali wyścigi par sprinterskich. Miała to być przystawka przed jutrzejszym daniem głównym – zawodami na pełnym dystansie. Sprint charakteryzuje się tym, że rozgrywany jest na krótszym odcinku (100 metrów, zamiast standardowych 253,5m), a jedyną przeszkodą do pokonania jest basen. Oglądało się to fantastycznie! Można było poczuć prawdziwą atmosferę zawodów i obalić mit, że Finowie są powściągliwym narodem. To nieprawda – byli głośni, kibicowali, wspierali swoich rodaków i nie tylko.

Po skończonych zawodach zwiedziliśmy „wioskę olimpijską”, czyli różne sklepy i wystawy oraz mieliśmy okazję posmakować lokalne jedzenie. Byliśmy też na hali w szkole, gdzie odbywała się potańcówka, na którą jako uczestnicy biegu mieliśmy darmowy wstęp. Szybko uznaliśmy jednak, że bawienie się do fińskich szlagierów dużo starszych od nas razem wziętych, nie jest najbardziej pasjonującą rzeczą tego wyjazdu.

Udaliśmy się do namiotu, by po raz kolejny móc skorzystać z gorącego prysznica i położyć się spać.

Jeśli chcesz przeczytać, czym jest World Wife Carrying Championship kliknij tutaj.

Jeśli chcesz przeczytać relacje z innych dni z tego wyjazdu kliknij tutaj.

Więcej zdjęć z tego dnia dostępnych jest tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *