Dzień VI – Ruka i Karhunkierros

Dzień VI – 3 lipca 2017 – Ruka i Karhunkierros

Jest to artykuł z cyklu Finlandia 2017, czyli podróży, która zainspirowała nas do zakupu Busa Lapidusa.

Noc była tragiczna. Wiatr był wręcz ogłuszający. Do tego stopnia, że baliśmy się, że namiot postanowi nam odlecieć. Noc była dla nas krótka – wstaliśmy w miarę szybko. Następne 4 dni mieliśmy zamiar spędzić na szlaku Karhunkierros pokonując pieszo 82 km. Musieliśmy się do tego przygotować. Z samego rana zwinęliśmy namiot i ruszyliśmy do centrum wioski narciarskiej. Z informacji turystycznej pobraliśmy mapki i zostawiliśmy tam do ładowania nasze telefony, a w międzyczasie udaliśmy się do sklepu uzupełnić nasze zapasy żywieniowe.

Przed ruszeniem w dzicz postanowiliśmy jeszcze skorzystać z jednej atrakcji, jakie oferowała wioska narciarska latem. Za 8 euro od osoby wjechaliśmy na górę wyciągiem kanapowym. Stamtąd mogliśmy podziwiać piękne widoki na punkcie widokowym. Wszędzie dookoła były tylko lasy, góry i jeziora i taki widok miał nam towarzyszyć przez najbliższe kilka dni. Okazało się, że jesteśmy tylko 20 km od Rosji i nawet można było dostrzec dwa szczyty, które znajdowały się na jej terytorium. W Rosji jeszcze nie byliśmy, ale ją widzieliśmy! Stamtąd do wioski wróciliśmy zjeżdżając na torze saneczkowym. Miał on kilometr, a sanki rozpędzały się aż do 60 km/h.

O godzinie 12:00 wkroczyliśmy na Karhunkierrosa. Już na pierwszym kilometrze mieliśmy pierwszą atrakcję – skocznię narciarską, na której co roku odbywają się zawody Pucharu Świata.

Szlak był wyśmienicie oznaczony. Na pierwszych kilometrach był bardzo ciężki – nonstop szliśmy albo do góry albo w dół – praktycznie nie było płaskich fragmentów. Spotkaliśmy też kilka reniferów.

Na całym szlaku było kilkadziesiąt różnych chatek, z których najczęściej występowały dwa typy – tzw. schronienia nocne i dzienne. W chatkach dziennych można było znaleźć toaletę, miejsce na ognisko, porąbane drewno, siekiery, piły czy daszek, pod którym można było schować się przed deszczem, czy usiąść i coś zjeść. Chatki nocne były jeszcze lepiej wyposażone – w niektórych znajdowały się kuchnie, a wewnątrz były miejsca do spania. W zależności od chatki było ich od kilku do kilkunastu. Dodatkowo w chatce były stoły i krzesła, linki na pranie oraz kominek. Dla pechowców, którzy dotarli do chatki w momencie, gdy nie było już miejsc leżących w środku, było przygotowane także miejsce pod namioty. Chatki niemal zawsze znajdowały się przy rzece bądź jeziorze, z których można było czerpać wodę. Wszystkie były darmowe, trzeba było po prostu zostawić po sobie taki porządek, jaki się zastało. Nie we wszystkich chatkach były śmietniki, więc czasami trzeba było przez cały dzień nosić ze sobą swoje odpady. Czy ktoś jest sobie w stanie wyobrazić, aby w Polsce w środku lasu, na jakimś szlaku od wielu lat były dobrze wyposażone chatki, wysokiej klasy narzędzia (piły, siekiery) i aby były one zadbane, nie poniszczone? Bez żadnego aktu wandalizu? Bez śmieci walających się dookoła? Nie wspominając o tym, że narzędzi nikt nie ukradł. Tak właśnie jest w Finlandii.

Na pierwszych kilku kilometrach dotarliśmy na wspaniały punkt widokowy – Valtavaara. Widoki były naprawdę niesamowite…

Pierwszego dnia w 6,5 godziny pokonaliśmy 15 kilometrów. Tuż przed dotarciem do chatki mieliśmy pierwszy kryzys. Dominice zepsuło się ramię od plecaka. Musieliśmy poradzić sobie w sposób prowizoryczny, po prostu je związując. O 18:30 dotarliśmy do chatki, w której nocowaliśmy. Schrony były małe, może 5-osobowe, ale były tutaj aż trzy takie. Szczęśliwie złożyło się tak, że całą chatkę mieliśmy dla tylko siebie. W połowie znajdowała się ona nad rwącym potokiem, więc w chatce było strasznie głośno.

Gorąca obiadokolacja po całym dniu wędrówki smakowała wyśmienicie. W rwącym potoku można było nabrać wody do picia i zrobić pranie (koniecznie w tej kolejności). Zasnąć tego dnia było nam bardzo ciężko. Okazało się, że chatka znajdująca się nad rzeką wygląda pięknie, ale ciężko jest zasnąć gdy metr pod Tobą nieustannie płynie woda…

Po kolejną część relacji zapraszamy na buslapidus.pl 16 lutego o 19:00!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *