Dzień 3 – Susza

Dzień 3
Niedziela, 15 lipca 2018 roku
Susza

Na szczęście ptaki pozwoliły nam pospać, a poranek okazał się przepiękny i upalny. Zjedliśmy jajecznicę, wyszukaliśmy na mapie kilka miejsc, które były blisko nas i mogły okazać się ciekawe i wyruszyliśmy na podbój Olandii!

Pierwszym miejscem, w które się udaliśmy był park, w którym były różne piesze szlaki i opuszczona wioska. Będąc tam można było poczuć się jak w Grecji czy Hiszpanii. Od kilku tygodni w Szwecji nie padało. Panowała ogromna susza, a trawa wszędzie była przeżółkła i wypalona. Opuszczona wioska i piesze szlaki nie były tak ekscytujące jak zapowiadali je w przewodnikach, więc pojechaliśmy dalej.

Drugim naszym przystankiem miało być jezioro, które według przewodnika zmienia swoją objętość w zależności od pory roku. Jak wspominaliśmy, w Szwecji panowała susza – widok, który zastaliśmy na miejscu przypominał raczej dużą kałużę, niż małe jezioro.

Stamtąd wróciliśmy na stały ląd – do Kalmar. Pokręciliśmy się po centrum, po czym udaliśmy się do małego katolickiego kościoła. Na tamtejszej plebanii mieszka Polski ksiądz i raz w miesiącu odprawia on Mszę po polsku. Mieliśmy akurat to szczęście, że właśnie to była ta jedyna niedziela w miesiącu. Ciekawym doświadczeniem jest uczestnictwo w polskiej Mszy poza granicami naszego kraju. Wtedy czuć jeszcze większą solidarność ze współtowarzyszami, których było razem z nami około dwudziestu.

Wieczorem ruszyliśmy na północ. Dojechaliśmy tego dnia na nocleg do Gunnebo. Od początku wyjazdu korzystaliśmy z aplikacji Park4Night, w której Vanlifowicze mogą znaleźć dogodne miejsce na nocleg – tak zrobiliśmy i tym razem. Miejscówka okazała się świetna – było jeziorko, toaleta, cisza i spokój. Czegóż chcieć więcej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *